|
niedziela, 26 kwietnia 2009
Jeśli jesteś na tej stronie, to pewnie zainteresuje Cię jej kontynuacja / nowe wcielenie / oficjalna wersja (jak zwał tak zwał;)) - Blog firmowy LokiKoki.pl .
piątek, 27 lutego 2009
Nasze lokikoki.pl, czyli sklep sprzedający najlepsze kosmetyki fryzjerskie w Polsce ostro spadł w Google. Teraz zajmujemy dopiero 129. pozycje, gdy wpiszemy hasło "kosmetyki do włosów". Myślę, że głównym powodem spadku jest:
Specjalistą od pozycjonowania to nie jestem, ale wiem, że ostro zaszybujemy do góry, gdy wprowadzę wszystkie produkty (a jest ich około 2000), a potem zacznę stronę dodawać do katalogów. Akcje marketingowe i buzz też zrobią swoje. Do marca 2010 zajmiemy pierwszą pozycję w Wielkim G! :) Ostatnim razem też pisałem, którą pozycję zajmuje ten blog, gdy wpiszemy hasło "lokikoki". Wtedy dwa pierwsze miejsca należały do mojego sklepu, a trzecie już do tego bloga. Teraz pierwsze pięć miejsc są obsadzone przez sklep (nota bene są to strony z testowymi produktami - może Google nie lubi "produktów testowych"?), ale lokikoki.blox.pl są dopiero na 15. miejscu! Też olbrzymi spadek! Może spowodowany jest brakiem postów przez jakiś czas? Z pocieszających rzeczy jesteśmy już zindeksowani bez "WWW". Sklep znajduje się pod adresem http://lokikoki.pl . Ponieważ wcześniej Google widział stronę z "WWW" - to też mogło spowodować spadek. Tym bardziej wierzę, że teraz już będzie z górki ;)
środa, 18 lutego 2009
Lipiec 2009 - ostateczny deadline! Jak teraz wejdziecie na stronę sklepu, zobaczycie, że jeszcze wielu rzeczy brakuje. Wypunktuję je:
Ponadto będzie trzeba do lipca przygotować porządny grunt dla pozycjonowania i innych działań e-marketingowych.Wbrew pozorom dużo będzie przygotować przed debiutem. Cóż - mogę tylko zacisnąć zęby i pracować :)
wtorek, 03 lutego 2009
Tym razem nie będzie merytorycznie;) Po prostu chcę się pochwalić, iż jak wpiszemy w google słowo kluczowe "lokikoki" to nasz ukochany, najlepszy i niedziałający (JESZCZE) sklep z kosmetykami do włosów. Pojawia się na pierwszym miejscu:)! Co ciekawe, na trzecim miejscu jest ten blog;) Z kolei, gdy wpiszemy hasło "kosmetyki do włosów" w wielkim G, to jesteśmy na 91. miejscu - myślę, że całkiem nieźle zważywszy, że domena funkcjonuje zaledwie parę miesięcy, a na stronie nie ma żadnego kontentu ;)
wtorek, 13 stycznia 2009
Szkoda, że czasem trzeba na kogoś nakrzyczeć, żeby dociec swoich racji. Kolejny raz wracam do opisanej wcześniej sytuacji. Po moim wściekłym mailu do DPD doczekałem się odpowiedzi. Po dwóch dniach roboczych, ale ok jestem wyrozumiały. Zacytuję fragment: "W odpowiedzi na poniższą skargę , dziękujemy za zgłoszenie oraz serdecznie przepraszamy za wszelkie niedogodności na jakie został Pan narażony." Plus dla DPD - umieją przeprosić. Kolejny fragment:"Po wnikliwym przeanalizowaniu opisanej sytuacji, pragniemy zapewnić Pana , iż w stasunku do osób odpowiedzialnych za tę naganną sytuację zostaną wyciągnięte konsekwencje służbowe". Teraz czuję się spełniony. Oczywiście, że niekoniecznie musi to być prawda. Mogą chronić swoich pracowników, bo w końcu to jedna z najważniejszych wartości firmy. Ale z drugiej strony najważniejszą wartością każdej firmy to KLIENT. A klient niezadowolony to po prostu strata. Tak czy siak jestem usatysfakcjonowany. Winni zostali ukarani, a sprawiedliwości stało się zadość. Dziękuję DPD za reakcję! Cofam to, co złego napisałem o cyfrowe.pl . Dziś zadzwonił do mnie ich przedstawiciel, przeprosił za nieporozumienie i obiecał zwrócić pięniądze za dodatkową opcję "Dostawa w sobotę", która nie została zrealizowana. Pełen profesjonalizm i przyjemna rozmowa telefoniczna. Tak trzymać! Wygląda na to, że po prostu kurier z DPD pokpił sprawę. Współczuję tej firmie takich pracowników.
poniedziałek, 12 stycznia 2009
Dziś będę pisał z perspektywy klienta. 2 tygodnie temu kupiłem na firmę kamerę w sklepie cyfrowe.pl . Chcemy nakręcić filmiki do sklepu (to póki co jest jeszcze tajemnica;)) Wybrałem specjalną opcję "Dostawa w sobotę". Nie byłem pewny co do mojej dyspozycyjności od poniedziałku do piątku, więc stwierdziłem, że to najrozsądniejsze rozwiązanie. Ta opcja kosztowała 10 PLN, ale uznałem, że bardziej się opłaca mieć pewność odbioru w sobotę, niż potem gdzieś jeździć. Jest piątek. Dostaje smsa ze sklepu, że towar będzie wysłany. Myśle sobie - "profeska, nawet smsy wysyłają. Dobry sklep wybrałem". Nazajutrz cały dzień spędzam pod adresem dostawy. Nigdzie stamtąd się nie ruszam. Ba! nawet do toalety biorę komórkę. Będzie dobrze - na pewno przyjądą. O 10:00 sprawdzam, gdzie znajduje się moja przesyłka. Wiem, że od 4:00 jest już w Warszawie, a o 9:00 kurier wziął ją na miasto. Mija 12:00. Przecież nie mają obowiązku, przyjeżdzać rano. Czekam cierpliwie. Jestem ugodowym i grzecznym klientem. Mija 15:00. Sprawdzam FAQ na stronie sklepu, gdzie widzę, że kurier czasem może nawet do 19:00 pracować. Więc czekam cierpliwie. Mija 17;00. Nic. Mija 18:00. Nic. W końcu mija 19:00. Jestem zły. Bardzo. Wchodzę na stronę DPD i lokalizuje przesyłkę. Okazuje się, że PODOBNO o 16:30 kurier był i nikogo nie został, więc wrócił z paczką do magazynu. Kurier kłamie! Nikt do mnie nie dzwonił. Portier też nikogo nie widział. Płacę dodatkowo, by przesyłka była w sobotę, a kurier olewa sprawę, kłamie i przesuwa termin dostawy na poniedziałek. Czy oni naprawdę myślą, że nie robi mi to różnicy? A opcję "Dostawa w sobotę" zaznaczyłem, bo lubię zaznaczać każdą dodatkową opcję? We wściekłości pisze 2 maile. Do DPD i cyfrowe.pl . Już nie jestem miły. Nie mam powodu. Płacę, a za to jestem oszukiwany. Przedstawiam swoje racje i każe, by przesyłka przyszła w kolejną sobotę. Nie oczekuję odpowiedzi szybko. Wiadomo - weekend. Swoją drogą jestem z siebie dumny, że ich nie zwyzywałem, choć byłem blisko. Przychodzi poniedziałek. Mam sprawy do załatwienia na mieście. O 11:00 otrzymuje telefon. Kurier. Mówię, że mnie nie ma i że przesyłka miała być w sobotę itp. itd. Na co on spokojnie, że to nie on miał to dostarczyć w sobotę i zlecenie dostał dopiero dziś, ale teraz jest na miejscu i może zostawić przesyłkę na portierni. Ok, ten koleś osobiście nie zawalił, więc po co się na nim wyżywać? Staje się miły i myślę racjonalnie. Zgadzam się. Gdybym szedł w zaparte, to jakoś wątpię, że DPD czy cyfrowe.pl poszłoby w pięty. Dopiero koło 17:00 sprawdzam pocztę. Zarówno cyfrowe.pl i DPD zignorowało sprawę - żadnej odpowiedzi. Nawet czegoś w stylu "przepraszam. zaszło nieporozumienie". Nic. Zapłaciłem przedpłatą, więc im nie zależy. Dobra obsługa nie polega na tym, że jest się w kółko informowanym, że jest dobrze. Dobra obsługa polega na tym, że kiedy coś się dzieje źle, to się potrafi naprawić sytuację lub przyznać się do błędu i wziąć na siebie odpowiedzialność. Zarówno DPD, jak i cyfrowe.pl wykazały się totalną arogancją, toteż uważam, że ich poziom obsługi jest fatalny. Będę od teraz unikał zakupów w tym sklepie, jak i korzystania z usług DPD. Dla mnie to też wspaniała lekcja. Dzięki temu, że jestem w stanie postawić się na miejscu klienta, wiem jak powinna wyglądać jego właściwa obsługa.
piątek, 02 stycznia 2009
Tak jak obiecałem w pierwszym wpisie, przedstawię, co do tej pory dokonałem pracując nad lokikoki.pl . Powiem szczerze - podczas robienia projektu sklepu nauczyłem się więcej o Internecie niż kiedykolwiek wcześniej. Większość czasu zajmowało mi czytanie różnych analiz i raportów dot. konwersji, pozycjonowania, szybkości ładowania stron, psychologii kolorów, eyetracking, ecommerce, usability... Tak, było tego dużo. Mózg mi parował od przyswajania tak ogromnej ilości wiedzy, w tak krótkim czasie, ale się opłacało. Ta intensywna nauka zaowocowała briefem z wytycznymi sklepu, który liczył około 50 stron. Przesada? Niekoniecznie, bo było tam dużo szkiców i rysunków ;) Ten brief bardzo się przydał, podczas późniejszych rozmów z wykonawcami sklepu. Co prawda dowiedziałem się od wykonawców, że połowy nie da się zrobić... Cóż, powiedzmy, że szklanka pozostała w połowie pełna ;) Już teraz widzę, że i tak 40% rzeczy dziś zaprojektowałbym zupełnie inaczej. Na szczęście strona internetowa to nie dom i zmiana fragmentu kodu nie jest tak trudna jak wyburzenie ściany. W 2008 założyłem swoją pierwszą firmę. Choć w urzędach byłem ponad 10 razy, by dopełnić formalności, niemniej mam to już za sobą - spółka oficjalnie istnieje. Wydatki firmy kontroluje biuro rachunkowe, z którego bardzo jestem zadowolony, a wykonawcy sklepu to też profesjonaliści. Początek działalności uważam za udany, ALE tak naprawdę najważniejszym testem będą pierwsze miesiące od momentu, gdy sklep zacznie faktycznie funkcjonować. Dopiero wtedy będzie można podsumować faktyczne efekty mojej pracy.
niedziela, 21 grudnia 2008
W Polsce panuje dobre środowisko dla pozycjonowania. Google opanował rynek w tak dużym stopniu, że stał się synonimem wyszukiwarki. Jeśli chcemy generować duży ruch z wyszukiwarek wystarczy, że zadowolimy wielkie G. W Stanach trzeba zrobić dobrze także Yahoo! i LiveSearch. Algorytm wyszukiwania Google jest nieznany i ciągle ewoluuje, dlatego trzeba być zawsze na bieżąco, ale Google dostarcza masę dokładnych opracowań, narzędzi i porad, by nasza strona mogła osiągnąć wyższą pozycję w wynikach wyszukiwania. A jak to się dzieje, że nasza strona w ogóle się pojawia w Google? To nie tak, że Google wie wszystko. Czasem trzeba mu trochę pomóc. Linki do naszej strony mogą się pojawiać na innych stronach (np. jako anchor - kotwica czyli kosmetyki do włosów ) i wtedy robot Google sam nas wywęszy lub możemy ręcznie dodać stronę do katalogu. Strona http://lokikoki.pl już znajduje się w Google, co możemy sprawdzić wpisując hasło "lokikoki" (ostatnie jak patrzyłem była to 9. pozycja). Na razie tego blogu, jeszcze tam nie ma ;)
piątek, 19 grudnia 2008
|
|